Mialam oszczedzac ale nie wyszlo. Zreszta jakos nigdy specjalnie mi nie wychodzi i zawsze " przez przypadek " cos jednak kupie. Bylam dzisiaj w House of Fraser no i oczywiscie, ze tak jakos po drodze minelam stanowisko MAC no to musialam cos jednak stamtad do domu przyniesc. Chyba na poczatku stycznia dopadl mnie prawdziwy glod czerwonej szminki, szminek w ogole nigdy nie uzywalam, blyszczykow rowniez, bo zawsze mam mocno podkreslone oczy i nie chce zbytnio z tym wszystkim przesadzic. Jednak jako, ze kazda kobieta powinna czerwona szminke posiadac to postanowilam takowej poszukac i zainwestowac w nia troche pieniedzy. Generalnie, przestalam kupowac kosmetyki tzw. drogeryjne, wszystkie te L'Oreal, Bourjois, Revlon i inne szminki nie mialy takiego odcienia, ktory stworzylam sobie gdzies w glowie wiec udalam sie wtedy do MAC i po 5 minutach wyszlam z wielkim usmiechem na twarzy. Szminka, ktora wybralam byla w kolorze Ruby Woo. Jest to piekna, ciemna, mozna powiedziec, ze wisniowa matowa czerwien pasujaca do wszystkich karnacji i typow urody. Kazdy bedzie w niej pieknie wygladal. Jest to odcien naprawde zwracajacy uwage i potrzeba odwagi, zeby tej szminki uzyc. Jedynym minusem jest to, ze usta nia pomalowane musza byc w idealnym stanie i jako, ze jest matowa to jednak znacznie wysusza ale z tego samego powodu utrzymuje sie na ustach niesamowicie dlugo.
Kosztowala ok Ł 13
Wracajac jednak do mojego dzisiejszego zakupu, wyszlam dzis z MAC z przepieknym blyszczykiem. Ciagle jestem na etapie fascynacji czerwienia i po dluzszym zastanowieniu doszlam do wniosku, ze czerwona szminka jest fajna ale jednak chyba nie na codzien, bo malujac nia usta np o 11.00 rano jednak czuje sie troche dziwnie. Kupilam wiec sobie czerwony blyszczyk, ktory sprawialby, ze nie czulabym sie jakos super wyjsciowo a tak troche bardziej " swobodnie ". Wybralam odcien Russian Red i jest to zdecydowanie strzal w dziesiatke i na pewno moj przyszly ulubieniec. Blyszczyk jest bardzo napigmentowany i niesamowicie gesty dlatego juz praktycznie jedna warsta wystarcza, zeby uzyskac pozadany efekt. Produkt wcale nie wyglada na ustach jak sam blyszczyk, daje wrazenie, ze mamy na ustach szminke w bardzo mocnym kolorze i moze pociagnelysmy usta blyszczykiem dla lepszego efektu. Wrazenie jakie ten blyszczyk robi jest poprostu piorunujace - idac ulica, nie bylo osoby, ktora nie spojrzalaby na moje usta. Kolejny raz tak jak w przypadku szminki jest to bardzo odwazny kolor dlatego trzeba byc przygotowanym na serie spojrzen, ktore rzucaja nam obcy ludzie. Jedyny minus blyszczyka, to fakt, ze strasznie sie lepi, trzeba uwazac na wlosy i moze zostac na zebach. Smak i zapach nijaki ale polysk jest rewelacyjny. Cena Ł 13
Oba produkty zawieraja niebieskie czasteczki dzieki czemu zeby wydaja sie bielsze


This comment has been removed by a blog administrator.
ReplyDelete