Friday, 13 April 2012

MAC LIPGLASS - Russian Red

Mialam oszczedzac ale nie wyszlo. Zreszta jakos nigdy specjalnie mi nie wychodzi i zawsze " przez przypadek " cos jednak kupie. Bylam dzisiaj w House of Fraser no i oczywiscie, ze tak jakos po drodze minelam stanowisko MAC no to musialam cos jednak stamtad do domu przyniesc. Chyba na poczatku stycznia dopadl mnie prawdziwy glod czerwonej szminki, szminek w ogole nigdy nie uzywalam, blyszczykow rowniez, bo zawsze mam mocno podkreslone oczy i nie chce zbytnio z tym wszystkim przesadzic. Jednak jako, ze kazda kobieta powinna czerwona szminke posiadac to postanowilam takowej poszukac i zainwestowac w nia troche pieniedzy. Generalnie, przestalam kupowac kosmetyki tzw. drogeryjne, wszystkie te L'Oreal, Bourjois, Revlon i inne szminki nie mialy takiego odcienia, ktory stworzylam sobie gdzies w glowie wiec udalam sie wtedy do MAC i po 5 minutach wyszlam z wielkim usmiechem na twarzy. Szminka, ktora wybralam byla w kolorze Ruby Woo. Jest to piekna, ciemna, mozna powiedziec, ze wisniowa matowa czerwien pasujaca do wszystkich karnacji i typow urody. Kazdy bedzie w niej pieknie wygladal. Jest to odcien naprawde zwracajacy uwage i potrzeba odwagi, zeby tej szminki uzyc. Jedynym minusem jest to, ze usta nia pomalowane musza byc w idealnym stanie i jako, ze jest matowa to jednak znacznie wysusza ale z tego samego powodu utrzymuje sie na ustach niesamowicie dlugo.
Kosztowala ok Ł 13



Wracajac jednak do mojego dzisiejszego zakupu, wyszlam dzis z MAC z przepieknym blyszczykiem. Ciagle jestem na etapie fascynacji czerwienia i po dluzszym zastanowieniu doszlam do wniosku, ze czerwona szminka jest fajna ale jednak chyba nie na codzien, bo malujac nia usta np o 11.00 rano jednak czuje sie troche dziwnie. Kupilam wiec sobie czerwony blyszczyk, ktory sprawialby, ze nie czulabym sie jakos super wyjsciowo a tak troche bardziej " swobodnie ". Wybralam odcien Russian Red i jest to zdecydowanie strzal w dziesiatke i na pewno moj przyszly ulubieniec. Blyszczyk jest bardzo napigmentowany i niesamowicie gesty dlatego juz praktycznie jedna warsta wystarcza, zeby uzyskac pozadany efekt. Produkt wcale nie wyglada na ustach jak sam blyszczyk, daje wrazenie, ze mamy na ustach szminke w bardzo mocnym kolorze i moze pociagnelysmy usta blyszczykiem dla lepszego efektu. Wrazenie jakie ten blyszczyk robi jest poprostu piorunujace - idac ulica, nie bylo osoby, ktora nie spojrzalaby na moje usta. Kolejny raz tak jak w przypadku szminki jest to bardzo odwazny kolor dlatego trzeba byc przygotowanym na serie spojrzen, ktore rzucaja nam obcy ludzie. Jedyny minus blyszczyka, to fakt, ze strasznie sie lepi, trzeba uwazac na wlosy i moze zostac na zebach. Smak i zapach nijaki ale polysk jest rewelacyjny. Cena Ł 13
Oba produkty zawieraja niebieskie czasteczki dzieki czemu zeby wydaja sie bielsze








Thursday, 12 April 2012

SORAYA - TONIK BEZALKOHOLOWY

Wpadlam niedawno na kilka dni do Polski i kupilam fajny tonik. Nie ma sensu ciagnac czegos ze soba z uk jadac na 5 dni, poza tym jak juz raz w roku sie zjawie to uwielbiam kosmetyczne zakupy z polskich firm, bo u mnie tego prawie w ogole nie ma a jesli juz czlowiek na cos sie uprze to musi sie albo niezle nabiegac, albo zamowic online albo poproscic rodzine lub znajomych o przywiezienie/ wyslanie takiego produktu. Bylam wiec miedzy innymi w Rossmannie i wybralam ten tonik sposrod co najmniej 10 innych dlatego ze cena byla rewelacyjna, chyba nawet byla jakas promocja wiec z tego co pamietam nie dalam za niego wiecej niz 7 - 8 zl, strasznie spodobal mi sie zapach i opakowanie rowniez jest bardzo przyjemne. Kupilam sobie niedawno tonik z La Roche - Posay, z tego co pamietam kosztowal chyba z 11 Ł ( ponad 50 zl ), ktory okazal sie totalna porazka. Wina lezala w sumie wylacznie po mojej stronie, bo zamiast przeczytac co bylo na butelce, chwycilam pierwsza lepsza z brzegu i dopiero w domu okazalo sie, ze kupilam produkt, ktory zawieral alkohol i smierdzial tak strasznie, ze nie bylam w stanie go uzywac - byl to ten tonik z serii Effaclar. Kilka miesiecy wczesniej tez La Roche - Posay kupilam identycznie wygladajacy tonik, bo butelki praktycznie niczym sie nie roznia i wtedy bylam wrecz zakochana w produkcie i jego dzialaniu jednak na butelce zamiast Effaclar napisane bylo Physiological Soothing Toner. Ten tonik goraco polecam, bo pachnie cudnie, nie podraznia i jest jednym z najlepszych jakie kiedykolwiek mialam. Od czasu pomylki dokladnie czytam napisy na opakowaniach, bo w koncu 50 zl  piechota nie chodzi i pozniej nie wiem nawet komu wcisnac takie pomylki, bo nie znam nikogo komu by taki tonik nawet jako gratisowa oferta podpasowal. Wracajac jednak do toniku z Soraya, musze przyznac, ze po ok 3 tygodniach codziennego uzywania nie moge powiedziec zlego slowa na jego temat, takie zreszta jest tez zalozenie mojego bloga, ze kitow wam wciskac tutaj nie bede i jesli cos jest naprawde dobre i warte swojej ceny to o tym napisze a jesli cos mi sie nie sprawdzilo to nawet nie bede o tym wspominac.

Tonik
- pieknie pachnie
- bardzo dobrze odswieza skore
- nie ma po nim uczucia sciagniecia
- nie podraznia
- bardzo dobrze oczyszcza buzie po zmyciu makijazu
- swietnie sprawdza sie rano i wieczorem
- po 3 tyg codziennego uzycia 2 razy dziennie, zuzylam 1/4 produktu wiec jest raczej wydajny
Rossmann cena ok 9 zl a nawet lepsza w promocji

Monday, 9 April 2012

The Body Shop - VITAMIN C SKIN REVIVER

Ten produkt chodzil za mna od dawna, ok 1,5 roku temu mialam okazje go wyprobowac ale pozniej jakos o nim zapomnialam i bedac jakis czas temu w The Body Shop odkrylam go na nowo. Nie kupilam go jednak w sklepie, wtedy wyszlam tylko z zelami pod prysznic, ktore ubostwiam, bo pachna nieziemsko i starczaja na dluuuuugo. Produkt o ktorym mowa w tym poscie nabylam online, a ze akurat trafila sie oferta 3 za 2 ( czyli zaplac za 2 a najtansza rzecz za free ) to skorzystalam podwojnie :) Niektorzy uzywaja go jako kremu na dzien a inni wola go jako baze pod podklad. Mysle, ze w obu przypadkach sprawdza sie swietnie jednak ja mam juz wyprobowany sposob swojej pielegnacji twarzy i krem mimo wszystko wolne jednak inny. Uzywam wiec tego kosmetyku jako bazy i musze powiedziec, ze jest niesamowity ! Produkt ma 30 ml i pompke dzieki czemu dozowanie jest duzo wygodniejsze niz wybieranie go np ze sloiczka. Pachnie cudownie, prawdziwie cytrusowo-pomaranczowo, po wycisnieciu na reke mieni sie kilkoma roznymi kolorami jak masa perlowa. Glownym zalozeniem jest wygladzenie skory i nadanie jej pieknego zdrowego wygladu, takiego glow. Zawiera olej z orzecha brazylijskiego. Konsystencja zelu jest niezmiernie gladka i po nalozeniu na twarz daje wrazenie ogromnego wygladzenia, powierzchnia skory staje sie rowna i ma sie uczucie, ze pod palcami tekstura jest wrecz satynowa. Wydaje mi sie rowniez, ze matowi skore. Probowalam kilku baz pod makijaz i wszystkie wydawaly mi sie jakies takie sztuczne i ciezkie a ten produkt jest idealny. Nie obciaza skory, nie zapycha porow i jest poprostu numerem 1 !

cena : The Body Shop 13 Ł

Saturday, 7 April 2012

NARS LAGUNA - BRONZER

Na temat tego bronzera słyszalam bardzo duzo dobrego jednak jego cena 25 Ł skutecznie odstraszala mnie od jego zakupu. 25 Ł za dobry krem, podklad czy fajny top to co innego ale za bronzer jest chyba lekka przesada. Od dluzszego czasu uzywalam bronzera z Bourjois i szczerze mowiac nic innego do szczescia mi nie brakowalo, zakup zestawu ze sleek rowniez mnie usatysfakcjonowal na tyle, ze majac 2 opcje uzywalam ich zamiennie. Jednak bedac w Debenhams i ogladajac bronzery i roze nie moglam sie powstrzymac. Zostalam szczesliwa posiadaczka Laguny. Musze przyznac, ze zakup tego bronzera okazal sie strzalem w dziesiatke. Bronzer jest na pewno wart swojej ceny. Przepieknie wyglada na buzi, nadaje cerze zdrowy, promienny wyglad, w pierwszym tygodniu uzywania znajomi pytali czy wlasnie wrocilam z wakacji. Cudownie rozprowadza sie na skorze, mozna stopniowac intensywnosc koloru i nie blyszczy sie w nachalny sposob. Uwielbiam wszystko co matowe i choc bronzer zawiera delikatne drobinki to widac je jedynie w swietle lub w sloncu. Uzywam go do konturowania twarzy oraz na szyje i wyglada przepieknie. Jestem pewna, ze wystarczy mi co najmniej do konca roku, poniewaz po ok 2 tyg uzywania, zuzycia w ogole nie widac.

Monday, 12 March 2012

Sleek - zestaw do konturowania twarzy

Uwielbiam paletki z cieniami ze Sleeka. Bedac niedawno w Superdrug i ogladajac wszystkie mozliwe dostepne cienie do powiek, moja uwage zwrocil zestaw do konturowania twarzy. Twarz konturuje od jakis 3 lat, zawsze uzywalam do tego celu bronzera, koniecznie matowego, bo nie znosze jak blyszczy mi sie twarz. Podklad, bronzer, roz , wszystko musi byc matowe. Tylko jezeli chodzi o cienie to nie boje sie zaszalec z polyskiem choc tutaj rowniez stawiam na mat. Jako, ze ciagle uzywam bronzera w tym samym kolorze i nie mam zadnej innej opcji to pomyslalam ze fajnie byloby kupic sobie cos co moglabym uzywac na przemian z bronzerem. Sama sprzedawczyni w sklepie mowila, ze to super kosmetyk jak tylko zobaczyla, ze wzielam ten zestaw do reki. Uzywam zestawu od mniej wiecej miesiaca i bardzo go sobie chwale. Jest poprostu rewelacyjny i kazda dziewczyna powinna miec go w swojej kosmetyczce. Dostepne sa 3 wersje kolorystyczne: jasna, srednia i ciemna. Jako, ze jestem z natury w miare jasna i nie znosze jak bronzer za bardzo sie odznacza to wybralam odcien najjasniejszy. Zestaw zawiera lusterko, rozswietlacz i matowy ciemny puder.Oba produkty maja forme prasowanych pudrow. Puder ma odcien idealny, nie za ciemny, nie za jasny, wyglada bardzo naturalnie, swietnie sie rozprowadza, nie tworza sie zadne smugi, przepieknie stapia sie ze skora. No i najwazniejsze ze nic sie nie swieci. Uzywamy go do podkreslenia kosci policzkowych, do konturowania lini szczeki, mozemy nalozyc na czolo...Rozswietlacz w zestawie jest bardzo blyszczacy. Ma bardzo ladny, delikatny kolor i slicznie wyglada na policzkach jesli np nie chcemy uzywac w danym dniu rozu. Nadaje buzi swiezy i zdrowy wyglad. Z tego co widze zestaw bedzie bardzo wydajny poniewaz po ok miesiecznym uzytkowaniu nic a nic nie ubylo z opakowania. 

Cena ok 6.50 Ł

Sunday, 11 March 2012

Garnier DRY FACE MIST light to medium skin

Nie jestem fanka samoopalaczy, nigdy nie bylam i szczerze mowiac po prostu sie ich boje. Mam dosc jasna cere poniewaz tak naprawde od kilku lat porzadnie sie nie opalalam i latem nawet unikam slonca. Nie chodze na solarium, kilka razy zdarzylo mi sie kupic produkty w sprayu z L'oreal, ktore nadawaly przepiekna opalenizne jednak zmywaly sie ze skory podczas pierwszego prysznica od czasu nalozenia. Ma to swoje dobre i zle strony i chyba takie produkty lubie jednak najbardziej. Ostatnio bedac u kolezanki zainteresowal mnie produkt z firmy Garnier - Dry face mist czyli sucha mgielka do twarzy. Po 3 krotnym zastosowaniu moge juz troszke na jego temat powiedziec:
- nie zmywa sie od razu, po jednorazowym uzyciu trzyma sie na twarzy ok 3-4 dni co jest duzym plusem
- nadaje ladna opalenizne , ktora mozna przyciemnic nakladajac kolejna warstwe
- niestety zapach na skorze caly czas jest drazniacy poniewaz co tu ukrywac - smierdzi jak typowy samoopalacz z dodatkiem moreli
- nie bardzo wiemy jaki bedzie efekt poniewac mgielka nie ma koloru i dopiero po ok 3 godzinach widac ktore miejsce na twarzy moglo zostac pominiete
- przez ok 3 godziny trzeba uwazac, poniewaz po nalozeniu produktu na szyje i polozeniu sie na boku zostaly mi potem paskudne zacieki
- produkt wysusza mi skore i po ok 3 dniach zrobila mi sie sucha skorupa na czole i nosie ale wszystkie samoopalacze i podobne produkty tak na mnie dzialaja
Produkt sam w sobie jest dobry i gdyby tylko nie wysuszal mojej skory to bylby idealnym rozwiazaniem na wiosne i lato kiedy chcemy wygladac zdrowo nie narazajac skory na dzialanie promieni slonecznych

cena ok 8,50 Ł ( Superdrug )